poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 1.

Nie jadę!
6.40, standardowo czas wstać i przeżyć kolejny dzień. Poszłam do łazienki ubrałam się, ogarnęłam i zeszłam na dół.
-Cześć - rzuciłam do Camili, mojej... Opiekunki? Gosposi? Nie wiem jak ją nazwać.
-Gdzie uśmiech różowo włosa?- Camilia była miła, bardzo młoda, miała tylko 28 lat. Mimo to rodzice ufali jej jak nikomu. Mieszka z nami już 8 lat, jest przyjaciółką rodziny i zawsze nią była. Czemu u nas pracuje? Brak pieniędzy.
-Jeszcze śpi - odparłam i wzięłam jabłko.
-Nie zapomnij lekarstw - powiedziała.
-Tak zapomniałam o swoim przyjacielu, który gdzieś tam śpi-odparłam, a ona zaczęła się śmiać.
-Bierz i nie gadaj - rzuciła we mnie pudełkiem lekarstw. Ktoś zapukał do drzwi.
-Idę Do zobaczenia. - pocałowałam Camilie w policzek i wybiegłam przed dom.
-No cześć-przed drzwiami stała szczęśliwa Iga z Tori, uśmiechnęłam się
-Słuchaj, walnij jej.
-Komu?-spytałam zbita.
-Jej!-krzyknęła i wskazała Tori.
-Mam ją bić, ponieważ?
-Chce iść na jakiś koncert-powiedziała Iga i zrobiła dziwną minę.
-Jaki?-zwróciłam się do Tori.
-ONE DIRECTION!-krzyknęła i zaczęła skakać jak chora.
-Ło ło ło, zwolnij - powiedziałam
-Kto to?
-Nie żartuj-powiedziała.
-Nie żartuje, dobrze?-powiedziałam.
-Cindy, zabiera nas jutro na koncert! I siedzicie cicho! - Iga już chciała coś powiedzieć, ale Tori ją sprawnie uciszyła.
-Nie idę na żaden koncert - powiedziałam.
-Przestań, oni są świetni-nawijała dalej.
-Idziemy do centrum?-zmieniła temat Iga, zgodnie pokiwałyśmy głowami i zamiast do szkoły poszłyśmy do CH. Chodziłyśmy między sklepami. -Ej, chodźmy coś zjesć!-wydarła się Tori, a my zgodnie pokiwałyśmy głowami. - Ruszyłyśmy w stronę kawiarni.
- Dobra jak chcecie, ja idę tam!-wskazałam sklep z trampkami.
-Ok - odpowiedziały i się rozeszłyśmy. Chodziłam między półkami bez celu. Zwróciłam uwagę na księgarnie. Co jak co, ale czytać lubiłam. Weszłam do księgarni i zaczęłam szukać ciekawej książki. Wzięłam do ręki książke "Intruz" i zaczęłam czytać o czym jest. Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na nikogo. W pewnym momencie wpadłam na kogoś
-Przepraszam - powiedziałam szybko i podniosłam książkę.
-Nie ma za co-odpowiedział brunet. -Prze... Na prawdę nie chciałam - palnęłam i poszłam w stronę kasy. Zapłaciłam za książkę i ruszyłam w stronę kawiarni.
-Co taka wystraszona?-  spytała wesoła Iga.
-Co? Ja? Nie, no co ty-odpowiedziałam szybko
-Zjadłabym coś-powiedziałam, a one się od razu uśmiechnęły
-Może pączka?
-No dobra, pójdę kupić-powiedziała Iga i wstała.
-Co jest?-skorzystała z sytuacji Tori.
-Nic-powiedziałam.
-Rodzice? Znowu cię biją?-pytała z troską.
-Słucham? Co nie, to już dawno nie miało miejsca-powiedziałam i zdobyłam się na uśmiech.
-Jak chcesz-powiedziała i się zamkneła, bo Iga przyszła. -Proszę-powiedziała i dała mi pączka.
-Ależ dziękuję kochanie-powiedziałam i zaczęłam jeść.
-Która godzin?-spytała Tori.
-13:00-powiedziała Iga.
-No to ja spadam do domu, Cindy czeka-powiedziała Tori i się pożegnała.
-Pa-rzuciłam.
-A my co robimy?-spytałam.
-Idziemy gdzieś?-popatrzyła się na mnie.
-Do mnie?
-Pewnie-odpowiedziałam i poszłyśmy w moją stronę.
-Co ci się stało w kawiarni?
-Wpadłam na jakiegoś kolesia-powiedziałam, a ona zaczęła się śmiać.
 -No błagam cię-zrobiła głupią minę.
-No co?-spojrzałam wymownie.
-Nic-powiedziała i dalej się śmiała.
-Cześć!-krzyknęłam wchodząc do domu.
 -Hej!-odkrzyknęła Camilla
-Jak tam?
-Dobrze-powiedziałyśmy we dwie
-Jutro na koncert jadę.
-One Direction?
-Tak-odparła zrezygnowana Iga.
-Co taka minka?-spytała robiąc nam herbatę.
-Nie lubię-odpowiedziała.
-A ja ich nie znam-dokończyłam.
-No to poznasz-powiedziała i się szyderczo uśmiechnęła.
-No wiesz co-zaczęłam.
-Nie wiem-powiedziała i dała nam herbatę
-Wychodzę, wrócę później.
-Cześć-powiedziałam i poszłyśmy do mnie do pokoju.  Ktoś zaczął do mnie dzwonić.
Lena:Halo
Mama:Cześć złotko, jak tam?
Lena:Dobrze.
Mama:Cindy dzwoniła, jedziesz jutro na koncert?
Lena:Nie chcę.
Mama:[śmiech]Kochanie wszyscy szaleją na ich punkcie.
Lena:Nie znam ich.
Mama:Poznasz, muszę kończyć, pa
Lena:Cześć
-I co? Trzeba iść na ten koncert?-zapytała Iga.
-No-powiedziałam zrezygnowana i wzięłam laptopa. Weszłam na twittera i dodałam "Czy to jakaś moda na ich koncert? BŁAGAM", dostałam mnóstwo odpowiedzi"One Direction" itp.
-Jakaś epidemia-powiedziała Iga.
-EPIDEMIA?! CZŁOWIEKU TO ZA MAŁO!-krzyknęłam,a ona się zaczęła śmiać.
_____________
5 komentarzy i dodaje następny rozdział :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz